- Dyskryminacja wokół nas
- Rasizm po polsku
- Ksenofobia
- Mniejszości żyjące w Polsce
- Artykuły młodzieży
- Może posłuchasz dzisiaj… babci?
- Społeczność czeczeńska w Polsce
- Zapytaj: Skąd jesteś?
- Białoruś - dziwne państwo?
- Co jedzą Białorusini
- Niby blisko, a kulturowo tak daleko
- Spojrzenie młodej Polki na białoruską edukację
- Słoŭnik prostaho jazyka
- Tradycja Białoruska na ziemiach polskich
- Na zielonej Ukrainie...
- O Polakach i Ukraińcach... w Polsce
- Kuchnia niemiecka
- Mniejszość niemiecka w Polsce
- My, oni, my...
- Romowie w Polsce
- Rosjanie i Polacy - wywiad z Eleną Egorovą
- Nietolerancja
- Przypadki dyskryminacji, ksenofobii, rasizmu
- Dyskryminacji można przeciwdziałać
- Sto pytań
- Linkownia
- Sonda uliczna
- Polacy i Ukraińcy - reportaż radiowy
- Blog "Differences connect"
Zapytaj: Skąd jesteś?
admin, nie., 20/06/2010 - 16:44
Polska dla wytrwałych
W tej chwili nie ma w naszym kraju zbyt wielu imigrantów z Kenii. W roku 2005 było to 800 osób. Obecnie większość z nich to studenci. Ciężko jest zaadaptować się w naszym kraju osobom, które nie mają tutaj znajomych. Niewiele jest organizacji, do których można zwrócić się o pomoc – takich jak Forum Kenijsko-Polskie – i nie są one łatwo dostępne. Pani Cecilia Kikuyu-Biegała wspomina, że do Forum dotarła po 8 latach mieszkania w Polsce. Jak radziła sobie wcześniej? Miała szczęście, pomagał jej mąż.
Dla osób, które przyjeżdżają tutaj samodzielnie, podstawowym problemem jest bariera językowa. W wielu urzędach nie można dogadać się w żadnym innym języku niż polski, tak... po angielsku też nie… – Albo mówisz po polsku, albo wychodzisz – opowiada Kenijka. Trzeba więc prosić o pomoc, a za każdą przysługę, nawet najmniejszą, oczywiście należy zapłacić. No, bo przecież warto pomagać… Zwłaszcza, jeśli bezinteresownie... Płacić trzeba sporo, szczególnie, jeżeli jest się studentem, który przyjechał do Polski w poszukiwaniu lepszej sytuacji materialnej.
Taki młody, a taki… dyskryminujący
O dyskryminacji z początku pani Cecilia nie mówi swobodnie, krępuje się przede mną, siedemnastolatką. Dlaczego? Ponieważ to ze strony młodych ludzi najczęściej spotykają ją nieprzyjemności. Dziwne? Nawet pani Cecilii wydaje się to niezrozumiałe, choć od początku rozmowy na ten temat próbuje jakoś usprawiedliwiać przejawy dyskryminacji. Mówi, że rozumie osoby starsze, które wychowywały się w czasach, kiedy nie podróżowano za granicę, nie było tak szerokiego dostępu do kultur innych krajów. Kiedy jednak spojrzymy na stroje lub wsłuchamy się w muzykę, jakiej słucha obecnie młodzież, dostrzeżemy, że młodzi nieraz wzorują się na kulturze pochodzącej od Czarnoskórych i spotykają często z przedstawicielami innych krajów. Dlaczego więc z ich ust Afrykańczycy słyszą „Asfalt” czy „Murzynek” w swojej obecności? Czy naprawdę chęć popisania się i presja grupy musi prowadzić do tak dziwnych zachowań? Chyba nie tylko mnie wydaje się to przykre.
Zobacz synku, idzie mzungu!
Przysłowiowe wytykanie palcami objawia się nie tylko poprzez jawne szydzenie, ale także przez niewinne, ale dla osób czarnoskórych równie krępujące słowa: „Zobacz synku, to Bambo!”. Od tego już krótka droga do dyskryminacji. Pani Cecilia wspomina, że kiedy przeprowadziła się do Polski, sąsiedzi – nim się do jej obecności przyzwyczaili – przyglądali się i pokazywali ją sobie palcami, ale na to wspomnienie uśmiech nie schodzi jej z twarzy, nie narzeka. Mówi, że w Kenii podobnie reaguje się przecież na mzungu czyli białego. – Będą wołać, łapać za ręce i włosy, żeby zobaczyć, dlaczego jesteś biała. Ale z uśmiechem, to jest pozytywna reakcja – tłumaczy moja rozmówczyni.
Dlaczego on tak do mnie mówi?
Po 12 latach życia w Polsce pani Cecilia nie reaguje już na przejawy dyskryminacji, które spotykają ją – jak mówi – rzadko, bo raz na trzy miesiące. Woli się wówczas nie odzywać. – Ja nic nie mówię, uciekam jak najdalej – opowiada.
Reaguje natomiast, kiedy jej dzieci stają się ofiarami rasizmu w szkole. Tak relacjonuje mi rozmowy ze swoimi dziećmi. – Kiedy pytają mnie:„Czemu on mi mówi tak?”, odpowiadam: Spytaj. Kiedy wołają na Ciebie „Murzynek”, przedstaw się i poproś, by teraz już mówili Ci po imieniu. Jeśli trzeba, staraj się unikać nieprzyjemnych osób. „On nie słucha, czasem nawet pluje na mnie.” – Wtedy trzeba prosić o pomoc wychowawców i dyrekcję, albo postraszyć rodziców Komitetem Ochrony Praw Dziecka – przyznaje Pani Cecilia.
Kenijka mówi, że nigdy nie potrzebowała dochodzić swoich praw, ale w razie potrzeby chyba szukałaby pomocy na policji. Ja aż tak w policję nie wierzę, ale oby nikt nie musiał tego sprawdzać. Pani Cecilia woli jednak ignorować nieprzyjemności, mając w pamięci pobicia, o których można było usłyszeć w przeszłości w mediach. Nie czuje się w Polsce całkiem bezpiecznie i ze względu na swój kolor skóry woli nie wychodzić na ulicę wieczorami.
Zima sroga, ale te jabłka...!
Mimo tego jest zadowolona, że mieszka w naszym kraju. Z przemiłym, prawdziwie afrykańskim uśmiechem opowiada o polskich jabłkach, które są lepsze niż te w Kenii i przyznaje, że tak jak tutaj tęskni za świeżymi cytrusami, tam brakuje jej polskich jabłek. Oczywiście tęskni za ojczyzną, którą pierwszy raz mogła odwiedzić dopiero po 7 latach emigracji, i wciąż nie przyzwyczaiła się do srogiej polskiej zimy, ale podoba jej się kultura, zwyczaje wiązane z polskim Bożym Narodzeniem. Docenia to, na co my sami narzekamy: komunikację, ogólnodostępne świadczenia zdrowotne i powszechny system edukacji. – Bardzo mi się podoba, że możesz uczyć się języków. Służba zdrowia tutaj jest super, nie wiem, czemu Polacy narzekają – śmieje się. A transport publiczny przyjeżdża często – dodaje.
Jako przejaw dyskryminacji pozytywnej, czyli faworyzacji danej grupy, a która ją spotkała, wymienia naszą rozmowę. Mówi, że to miłe, że Polacy chcą z nią rozmawiać o Kenii. I w tym momencie rozmowy głośno rozbrzmiewa śmiech mojej rozmówczyni.
Przepraszam, że za panem chodzę…
Z rozmów z innymi Afrykańczykami wyciągam podobne wnioski. Wszędzie powtarza się smutna prawda, że to najczęściej młodzież dyskryminuje osoby o ciemnym kolorze skóry. Jednak jeden z rozmówców przytoczył anegdotkę o tym, jak pewien Polak wytłumaczył w końcu swoje podejrzliwe spojrzenia: „Przepraszam, że tak za panem chodzę, ale ja bardzo lubię Czarnych, bo spotkało mnie od nich wiele dobrego.” Ten klasyczny przykład dyskryminacji pozytywnej nie tylko daje jakąś nadzieję, ale pokazuje, że może wystarczy poznawać inne kultury i innych ludzi, by przestać się ich bać i dyskryminować.
Bo nie da się ukryć, że kiedy idziemy ulicą czy jedziemy metrem i napotykamy osobę czarnoskórą, każdemu z nas wydaje się to w jakiś sposób ciekawe. Czasami chcielibyśmy się nie gapić, ale nasz wzrok i tak ucieka w stronę wyróżniającej się osoby. To nic złego, tyle tylko, że ta druga osoba nie wie, czy myślimy: „Też chciałbym mieć taki kolor skóry” lub „Ciekawe, z jakiego kraju pochodzi?”, czy może: „Lepiej się nie zbliżać, jeszcze mnie czymś zarazi…”. Dlatego potrzebujemy informacji na temat innych kultur. Gdy jesteśmy ciekawi, z jakiego kraju Afrykanka przywiozła taką piękną chustę, podejrzane spojrzenie zamieńmy na uśmiech, pozdrowienie i pytanie: „Skąd jesteś?” To nie będzie nic niewłaściwego…
Autorka: Julia Ślęzak, uczestniczka grupy dziennikarskiej z VII LO im. Słowackiego („Hominem Quaero”, edycja 2009/2010).