- Dyskryminacja wokół nas
- Rasizm po polsku
- Ksenofobia
- Mniejszości żyjące w Polsce
- Artykuły młodzieży
- Może posłuchasz dzisiaj… babci?
- Społeczność czeczeńska w Polsce
- Zapytaj: Skąd jesteś?
- Białoruś - dziwne państwo?
- Co jedzą Białorusini
- Niby blisko, a kulturowo tak daleko
- Spojrzenie młodej Polki na białoruską edukację
- Słoŭnik prostaho jazyka
- Tradycja Białoruska na ziemiach polskich
- Na zielonej Ukrainie...
- O Polakach i Ukraińcach... w Polsce
- Kuchnia niemiecka
- Mniejszość niemiecka w Polsce
- My, oni, my...
- Romowie w Polsce
- Rosjanie i Polacy - wywiad z Eleną Egorovą
- Nietolerancja
- Przypadki dyskryminacji, ksenofobii, rasizmu
- Dyskryminacji można przeciwdziałać
- Sto pytań
- Linkownia
- Sonda uliczna
- Polacy i Ukraińcy - reportaż radiowy
- Blog "Differences connect"
Społeczność czeczeńska w Polsce
admin, nie., 20/06/2010 - 16:42
Mijamy ich codziennie na ulicy, w sklepie, w metrze. W pośpiechu nie zwracamy uwagi na ludzi, którzy nas otaczają. Nie zastanawiamy się nad tym, kim są. Naszą uwagę przykuwa tylko odmienność: inny kolor skóry, ubiór, język, zachowanie. Skąd pochodzą? Kim są? Co o nich wiemy?
Nasza wiedza o Czeczenach nie jest większa niż u przeciętnego Polaka, dlatego chcemy dowiedzieć się o nich więcej. Przecież żyjemy w jednym kraju, a tak mało o sobie wiemy! Niewiedza jest źródłem stereotypów i konfliktów, buduje mur między kulturami, a w rzeczywistości – między ludźmi.
Do Polski uchodźcy z Czeczeni przyjeżdżają od ponad 15 lat – pierwsi pojawili się na początku wojny rosyjsko-czeczeńskiej. Rzadko kiedy w Polsce zostają na stałe. Zmuszeni do opuszczenia własnych domów, nasz kraj traktują tylko jako przystanek na drodze do stabilnego życia. Wielu tworzy tu jednak szczęśliwy i bezpieczny dom, w którym mogą założyć rodzinę i dożyć starości.
Te wiadomości są jednak zbyt ogólne. Wiedzione dociekliwością udałyśmy się do źródła informacji, którym była Fundacja „Ocalenie”, od 10 lat bezinteresownie pomagająca uchodźcom, a w niej – Kamil Kamiński i Kerim Mekhdi Batukaev. Kamil, psycholog, jest m.in. koordynatorem działań Fundacji w Łomży. Młody, sympatyczny, chętny do rozmowy – tych cech nie da się nie zauważyć. Przemiły Kerim pochodzi z Czeczenii. Pełni w fundacji rolę mentora, który jest „łącznikiem” między dwoma kulturami.
Nasi rozmówcy byli niezwykle uprzejmi oraz chętni do opowiedzenia o swojej pracy. Oto czego się od nich dowiedziałyśmy…
Aleksandra Posiewka i Aleksandra Zarzycka (APAZ): Czym dokładnie zajmuje się Fundacja Ocalenie?
Kamil: W tej chwili głównym działaniem są dwa ośrodki informacyjne: w Łomży i w Warszawie. Zatrudniamy psychologów, mentorów. Mentor zajmuje się pomocą między jedną społecznością a drugą. Taka osoba zna już język, orientuje się w mieście. Pomaga rozwiązać szereg konfliktów. W Łomży był przypadek pobicia dwóch kobiet czeczeńskich, mentorzy pojechali na miejsce, zajęli się ich sprawą formalnie, ale też mentalnie. Zapobiegli też zamieszkom, odwetom. Zatrudnianie takich osób to wielki sukces Fundacji.
(APAZ): Wasza fundacja koncentruje się na pomocy uchodźcom w Polsce. Jak wygląda sytuacja Czeczenów?
Kerim: Kiedy zaczęły się imigracje z Czeczenii, dużo ludzi wybierało Polskę, bo w wielu europejskich państwach była wymagana wiza, którą - uciekając przed władzą - nie łatwo uzyskać. W Polsce życie nie jest proste, jednak nie tylko dla uchodźców, dla Polaków też. Jest duży problem z zamieszkaniem.
Dopóki nie uzyska się statusu uchodźcy, można mieszkać w specjalnych ośrodkach. Myślę, że w Warszawie jest trochę łatwiej niż np. na wsiach, gdzie jest trochę inna mentalność ludzi.
(APAZ): A u młodzieży? Jak wygląda edukacja w Polsce?
Kerim: Dzieci zza granicy mogą właściwie od razu po przyjeździe pójść do szkoły. Czasem są jednak problemy np. kiedy nie mieli właściwej edukacji w swoim kraju przez wojnę oraz nieznajomość języka, muszą zacząć parę klas wcześniej i często rzucać naukę, żeby znaleźć pracę.
(APAZ): Przyjechał Pan z rodziną, z przyjaciółmi, sam?
Kerim: Ze znajomymi, a z czasem sprowadziłem tu rodzinę.
(APAZ): Jak – wedle Pana obserwacji – Polacy traktują uchodźców?
Kerim: Ja nie miałem żadnych problemów. Nie powiem, że każdy ma tak jak ja, ale akurat wobec mnie Polacy są przyjacielscy. Oczywiście, czasem można się wkurzyć, np. w kolejce do przychodni, ale tak ma przecież każdy. Raz miałem taką sytuację, że spóźniłem się do lekarza i była ogromna kolejka, a pielęgniarka podeszła, zapytała si,ę o co chodzi, pomogła. Bardzo dobrze to wspominam.
(APAZ): Jak wyglądają relacje między Polakami a Czeczenami?
Kerim: Bardzo często zawierają przyjaźnie. Znam taką sytuację, kiedy kobieta czeczeńska leżała w szpitalu razem z kobietą polską. Bardzo się polubiły i utrzymały kontakt. Rodzina Polki pomagała tej kobiecie, przywoziła zakupy i tym podobne. Nawet ja sam mam bardzo miłych sąsiadów, często bezinteresownie pomagają, z wzajemnością. Ostatnio miałem problem z anteną i właśnie ten sąsiad od razu przyszedł i naprawił ją ze mną. Ważne jest też to, że takie kontakty rzadko kiedy urywają się np. po wyprowadzce, to są właściwie przyjaźnie na całe życie.
(APAZ): Czyli Polacy nie są tacy źli jakby się mogło wydawać?
Kamil: Raczej nie. Niestety, zdarzają się nieprzyjemne sytuacje, ludzie próbują wykrzyczeć swoje zdanie, ksenofobiczne poglądy. Całkiem niedawno były pewne protesty podczas budowy meczetu. Jeśli sytuacje są na tyle poważne, że wymagają interwencji, zawsze jesteśmy w pogotowiu.
Ale jest wiele rodzin, które są w świetnych stosunkach z Polakami, obserwujemy też na co dzień przejawy solidarności.
(APAZ): Kto dyskryminuje: młodzież, starsi,..?
Kamil: Z naszego punktu widzenia, patrząc na Łomżę, ponieważ jest to małe miasto i możemy wszystko obserwować, raczej są to osoby starsze. Jednak niezależnie od wieku zawsze pojawi się osoba, która próbuje przedstawić uchodźców w złym świetle. W Polsce jednak nie jest to na taką skalę jak np. we Francji, gdzie konkretne partie polityczne opowiadają się np. przeciwko wyznawcom pewnych religii, tutaj są to pojedyncze osoby lub grupki. Żadna partia w Polsce nie powie, że jest przeciwko integracji, wręcz odwrotnie.
(APAZ): Jakie są najczęstsze argumenty osób dyskryminujących?
Kamil: To są hasła bardzo stereotypowe m.in.: „zalewa nas Islam”, „zabierają nam pracę, pieniądze”, „chcą zaszkodzić Europie” i tym podobne. Takim osobom nie zależy na integracji, chcą, żeby uchodźcy przystosowali się do danej kultury.
Kerim: Często jest tak, że np. kiedy jeden obcokrajowiec zrobi coś złego, sprawa jest bardzo nagłośniona. Kiedy 100 Polaków zrobi to samo, sprawa przechodzi bez szumu.
Kamil: Gdzieś w Polsce kiedyś pojawiła się informacja, że dwóch Czeczenów upiło się, wywołali jakąś bójkę. Niestety, nikt nie pomyślał o tym, że wtedy zapewne, dajmy na to - pięćdziesięciu Polaków też było pod wpływem alkoholu i doprowadziło do jakichś konfliktów.
Kerim: Ale takie sytuacje nie dzieją się tylko ze strony Polaków. Przykładem może być Czeczen, którego umówiono do lekarza na termin za kilka miesięcy, kiedy narzeka: „To dlatego, że jestem zza granicy, na pewno zrobili to specjalnie,..”. W tym samym czasie Polak dostaje skierowanie na jeszcze późniejszy termin. Kiedy przyrównamy dwie różne kultury, ludzie mają tendencję do stwarzania konfliktów, które w rzeczywistości są zwykłym nieporozumieniem.
Kamil: Obie strony powinny tak samo mocno się starać, nie zrażać się, bo przecież fakt, że ludzie się różnią nie jest niczym złym. Nie chcemy, żeby obcokrajowcy stali się Polakami, chcemy żeby dobrze czuli się w naszym kraju, zależy nam na stworzeniu zgranego społeczeństwa. Trzeba nauczyć się ze sobą współpracować, żyć w zgodzie, przyjaźni. Na tym polega zwalczanie dyskryminacji.
Zapewne jest to tylko część historii Czeczenów w Polsce. Z pewnością istnieją inne, nie tak pomyślne jak u Kerima. Są też jednak te pozytywne, których zwieńczeniem jest szczęśliwe zakończenie.
Nam pozostaje cieszyć się z poznania dobrej strony naszych rodaków, którzy potrafią stworzyć przyjazne, wielokulturowe społeczeństwo, lecz nie oszukujmy – nie zawsze. Dlatego postarajmy się znaleźć chwilę w naszym życiu na zwykłą troskę, integrację. Organizowanych jest wiele akcji, imprez, więc może warto spróbować? Ale naszym zdaniem zwykły uśmiech może sprawić, że nie czujemy się wyobcowani czy po prostu samotni.
Niech w przyszłości każdy imigrant będzie mógł z uśmiechem podzielić się swoją historią! W końcu kiedyś i my możemy znaleźć się w podobnej sytuacji.
Autorki: Aleksandra Posiewka, Aleksandra Zarzycka, uczestniczki grupy dziennikarskiej z VII LO im. Słowackiego („Hominem Quaero” 2009/2010)